|

Luksemburg 2008 cz. II
Copyright (c) 2008, 2025 by Radosław Botev
<<<<<<<<<<<<<<-- Przejdź do początku relacji z podróży do Luksemburga
Remich
Trudno mówić, że odwiedziło się jakiś kraj, jeżeli przebywa się tylko w jego stolicy. Toteż będąc na stażu w Luksemburgu nie mogłem odmówić sobie zwiedzania także i pozostałych zakątków kraju. Specjalnie zrezygnowałem w tym celu z odwiedzania atrakcji w sąsiednich państwach, aby skupić się tylko na eksplorowaniu zakątków Wielkiego Księstwa Luksemburga.
W pierwszej kolejności pojechałem autobusem do nadgranicznego miasteczka Remich, malowniczo położonego w dolinie rzeki Mozeli, stanowiącej naturalną granicę Luksemburga z Niemcami. Miasto znane jest przede wszystkim jako ośrodek przemysłu winiarskiego, o czym zresztą łatwo się przekonać już po krótkim spacerze ulicami miasta, zaraz po wyjściu z autobusu. W reprezentacyjnym miejscu stoi bowiem fontanna Bachusa, siedzącego na beczce wina i trzymającego w jednym ręku butelkę, w drugiej zaś kielich tego trunku. Uświadomiło to, że Remich istotnie buduje swój wizerunek w oparciu o tę gałąź przemysłu.
Dodatkową atrakcją miasteczka jest także i sama graniczna rzeka Mozela, przez którą przerzucono w tym miejscu most, łączący Remich z niemiecką osadą Nennig w kraju związkowym Saara. Mozela spokojnie płynie w tym miejscu między łagodnymi, zielonymi wzgórzami pełnymi winnic.
Galeria zdjęć – Mozela w Remich
(kliknij, żeby powiększyć)
|
|
|
Winnice nad Mozelą
Głównym powodem, dla którego zdecydowałem się odwiedzić południowo-wschodnią część Luksemburga były właśnie winnice. Na nasłonecznionych wzgórzach opadających ku stalowoniebieskiej wstędze Mozeli pomiędzy miasteczkiem Remich a wioską Stadtbredimus rozciąga zielony dywan upraw winorośli. To właśnie stąd pochodzą najbardziej cenione luksemburskie wina, zaś spacer w tej okolicy, znanej jako luksemburski region winiarski, w jakiś niewytłumaczalny sposób działał na mnie niezwykle kojąco, tak jakbym nasiąkł spokojnym rytmem życia tej krainy.
Brakowało mi tylko możliwości jakiegoś turystycznego odwiedzenia samych winnic, by przypatrzeć się produkcji wina. Niedostatek ten odczuwałem tym silniej, że był to akurat czas winobrania. No, cóż – musiałem zadowolić się tylko spacerem między rzędami winorośli na polach uprawnych.
Galeria zdjęć – Winnice nad Mozelą
(kliknij, żeby powiększyć)
|
|
|
Echternach
Kolejnym miejscem na mapie mojej wędrówki po Luksemburgu było miasteczko Echternach, tym razem w środkowo-wschodniej części kraju, nad rzeką Sûre (z niemiecka Sauer), która podobnie jak Mozela tworzy naturalną granicę z Niemcami.
W pierwszej kolejności udałem się na tutejszą starówkę – na zdjęciu widoczny jest rynek, wśród starej zabudowy wciąż poniekąd zachowującej charakter średniowiecznego miasteczka. Bo też i Echternach zalicza się do najstarszych miast Luksemburga z historią sięgającą X wieku.
Na rynku stoi kamienny krzyż, zwany krzyżem sprawiedliwości (Justizkräiz), gdyż w średniowieczu ogłaszano przy nim wyroki sądowe. Przy brzegach rzeki Sûre założono natomiast park miejski z pawilonem w stylu rokoko.
Galeria zdjęć – Echternach
(kliknij, żeby powiększyć)
|
|
|
Opactwo w Echternach
Najważniejszym zabytkiem w Echternach pozostaje jednak kompleks dawnego opactwa benedyktynów. Jego historia zaczęła się w VII wieku wraz z przybyciem na te tereny św. Willibroda. W późniejszych wiekach klasztor kontynuował działalność misyjną, stanowiąc bazę dla misji we Fryzji, Hesji i Turyngii. Koniec działalności klasztornej nastąpił pod koniec XVIII wieku wraz z wybuchem rewolucji francuskiej, kiedy to kompleks splądrowano i zamknięto.
W XIX wieku odbudowano zrujnowaną bazylikę św. Willibroda, która jest dziś ważnym sanktuarium pielgrzymkowym, ponieważ w jej podziemiach, w krypcie, znajduje się grób św. Willibroda, co czyni ją celem licznych pielgrzymek. W budynkach samego opactwa działa ponadto muzeum, prezentujące duchowe i artystyczne dziedzictwo tutejszego klasztoru.
Galeria zdjęć – bazylika św. Willibroda w Echternach
(kliknij, żeby powiększyć)
|
|
|
Clervaux
Kolejnym miasteczkiem, jakie odwiedziłem w Luksemburgu, było położone na północy kraju Clervaux. Miasteczko leży w obszarze pasma Ardenów, w głębokiej dolinie wyrzeźbionej wodami rzeki Clerve. Zbocza Ardenów porośnięte są tutaj liściastym lasem, który w czasie mojej wizyty mienił się kolorami jesieni. Szkoda tylko, że pogoda niezbyt dopisała – Clervaux przyszło mi zwiedzać w gęstej mgle, która jednak dodawała temu miejscu niemal magicznej tajemniczości.
Główną atrakcją miasteczka jest opactwo św. Maurycego i św. Maura (Abbaye Saint-Maurice-et-Saint-Maur). Tym razem jest to działający klasztor benedyktyński, założony na szczycie lesistego wzgórza na początku XX wieku przez mnichów wygnanych z Francji. Współczesny surowy kształt klasztor zawdzięcza odbudowie po zniszczeniach II wojny światowej.
Galeria zdjęć – Opactwo św. Maurycego w św. Maura w Clervaux
(kliknij, żeby powiększyć)
|
|
|
Podsumowanie
Wyżej opisane miejsca nie wyczerpują, rzecz jasna, wszystkich atrakcji Wielkiego Księstwa Luksemburga. Znajdziemy tu bowiem jeszcze chociażby zdecydowanie wart odwiedzenia warowny zamek Vianden. Niemniej już te kilka opisanych wyżej miejsc z pewnością daje wyobrażenie o skarbach tego położonego w samym sercu Europy państewka, w którym ścierają się wpływy Francji i Niemiec, tworząc unikalny kulturowy konglomerat.
Koniec relacji z podróży do Luksemburga
|