Forum Viatoris

Fidżi 2026

Copyright (c) 2026 by Radosław Botev

<<<<<<----- Wróć do początku relacji z podróży dookoła świata

Fidżi – trasa podróży
Trasa podróży po Fidżi

Przylot i wypożyczenie samochodu

Samolot fidżyjskich linii lotniczych Fiji Airways z nowozelandzkiego Auckland wylądował na lotnisku w Nadi o zachodzie słońca. W tropikach zmierzch zapada szybko, więc cieszyłem się, że kontrola paszportowa poszła sprawnie i znalazłem się w hali przylotów, zanim zrobiło się zupełnie ciemno. Najważniejsze było jednak to, że dotarłem na Fidżi – główna wyspa archipelagu, Viti Levu, stała przede mną otworem.

Zagadnięta przeze mnie pracownica lotniska wskazała mi oczekującego przed wejściem przedstawiciela lokalnej wypożyczalni samochodów Ambala Rent a Car. Samochód rezerwowałem już wcześniej na Economy Car Rentals. Transport publiczny jest bowiem na wyspach raczej szczątkowy i właściwie tylko własny samochód daje swobodę podróżowania.

W Internecie natknąć się można na negatywne opinie o wypożyczalni Ambala Rent a Car. Z własnego doświadczenia mogę jednak polecić tę firmę – samochód był nowy, w doskonałym stanie, a transakcja przebiegła sprawnie. Znacznie większym problemem było dla mnie samo rozpoczęcie jazdy – na Fidżi obowiązuje bowiem ruch lewostronny, co było dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem za kierownicą. Na szczęście nocleg rezerwowałem blisko lotniska – w miejscowości Votualevu.

Nadi i okolice

Centrum Nadi, Fidżi (c) 2026 by Radosław BotevKolejnego dnia należało załatwić kilka rzeczy: zrobić małe zakupy i wymienić pieniądze na oficjalną walutę – fidżyjskie dolary. Naturalnym miejscem dla tego typu spraw było Nadi, największe miasto w zachodniej części Viti Levu. O ile stolicą Fidżi jest Suva, położona na przeciwległym krańcu wyspy, to właśnie w Nadi znajduje się główne lotnisko tego wyspiarskiego państwa. Nie powinno zatem dziwić, że miasto to również rozrosło się do sporych jak na tutejsze warunki rozmiarów.

Ścisłe centrum Nadi bywa bardzo zatłoczone, a przez to mało przyjemne. W wąskich, zupełnie nieprzystosowanych do współczesnego ruchu kołowego uliczkach tworzą się czasem gigantyczne korki, a przy tym niemal zupełnie nie ma tu większych atrakcji turystycznych. Wszystko to sprawia, że miasta tego lepiej unikać, wybierając okrężne drogi. Z drugiej strony łatwo tu o wszelkiego rodzaju sklepy czy restauracje, których najczęściej próżno szukać w bardziej wiejskich rejonach Viti Levu.

Sri Siva Subramaniya Swami

Hinduistyczna świątynia Sri Siva Subramaniya Swami, Nadi, Fidżi (c) 2026 by Radosław BotevJeżeli już z jakiegoś powodu trafimy do Nadi, warto zajrzeć do Sri Siva Subramaniya Swami – największej hinduistycznej świątyni na całej półkuli południowej. Jest to główny ośrodek religijno-kulturalny dla społeczności Indofidżyjczyków, czyli potomków imigrantów z Indii, którzy przybyli tu w XIX wieku do pracy na kolonialnych, brytyjskich plantacjach trzciny cukrowej. Społeczność ta do dziś pielęgnuje swoje tradycje i posługuje się miejscową odmianą języka hindi. Za ich sprawą Fidżi nazywane bywa „Małymi Indiami“.

Świątynię wzniesiono w połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia w stylu drawidyjskim, charakterystycznym dla południowych Indii. Uwagę zwracają bogato zdobione rzeźby i malowidła. Niestety do wewnętrznych sanktuariów mogą wchodzić jedynie osoby uczestniczące w kulcie. Nie pozwolono mi także robić zdjęć wnętrza świątyni.

Na terenie kompleksu działa hinduska restauracja Saravana Bhavan, serwująca wyłącznie dania wegetariańskie. Otwarta jest od wczesnych godzin porannych do wczesnego popołudnia.

Galeria zdjęć – Sri Siva Subramaniya Swami
(kliknij, żeby powiększyć)

Hinduistyczna świątynia Sri Siva Subramaniya Swami, Nadi, Fidżi (c) 2026 by Radosław Botev

Hinduistyczna świątynia Sri Siva Subramaniya Swami, Nadi, Fidżi (c) 2026 by Radosław Botev

Plaża Wailoaloa

Plaża Wailoaloa, Nadi, Fidżi (c) 2026 by Radosław BotevPlaże na Viti Levu specjalnie nie przypadły mi do gustu. Gdy myślę o tropikach, przed oczami stają mi bowiem dziewicze, wysadzane palmami kokosowymi plaże ze śnieżnobiałym piaskiem. O ile tego rodzaju widoki dałoby się jeszcze znaleźć na mniejszych wyspach fidżyjskiego archipelagu, o tyle na głównej wyspie jest o to dość trudno. Nie oznacza to jednak, że nie można tu odpocząć nad wodą.

Plaża Wailoaloa w pobliżu Nadi to szeroki pas piasku nad spokojną zatoką Nadi Bay. Gdzieniegdzie natrafiłem tu nawet na upragnione kokosowce, choć były one nieco rachityczne, a przy tym przemieszane z innymi gatunkami palm. Nie było tu mowy o rozległym, gęstym, soczystozielonym kokosowym zagajniku. Plaża jest też wyraźnie często uczęszczana, a przez to dość zadeptana, co nie powinno dziwić zważywszy na niewielką odległość od Nadi. Nietrudno tu także natknąć się na śmieci. Mimo wszystko jednak było to dobre miejsce na krótki spacer, zwłaszcza że trafiłem akurat na dość spokojny odcinek.

Galeria zdjęć – plaża Wailoaloa
(kliknij, żeby powiększyć)

Łódź przy plaży Wailoaloa, Nadi, Fidżi (c) 2026 by Radosław Botev

Palmy przy plaży Wailoaloa, Nadi, Fidżi (c) 2026 by Radosław Botev

Garden of the Sleeping Giant

Garden of the Sleeping Giant, Fidżi (c) 2026 by Radosław BotevKilkanaście kilometrów na północ od lotniska znajduje się ogród Garden of the Sleeping Giant. Aby się tu dostać, należy z głównej szosy biegnącej wokół wyspy skręcić w prawo w szutrową drogę między Nadi a miasteczkiem Lautoka.

Ogród zlokalizowany jest na wiejskich terenach w pewnym oddaleniu od wybrzeża. Dojazd zapewnia kamienista, wyboista droga, na której musiałem w kilku miejscach uważać, by nie urwać czegoś w podwoziu nowiuśkiej Toyoty, którą jechałem. Tak zresztą wygląda większość dróg w interiorze wyspy – poza główną szosą asfalt należy tu do rzadkości.

Sam ogród to natomiast park z egzotycznymi roślinami. Dobrze zadbana alejka prowadzi najpierw między grządkami kwiatów nad sadzawkę, by później płynnie przejść w ścieżkę w tropikalnym lesie. Ścieżka wiedzie dalej przez zieloną gęstwinę dżungli, by po chwili wyjść na otwartą przestrzeń na przełęczy. Stąd można wejść dalej na punkt widokowy na wzgórzu, skąd roztacza się widok na całą okolicę.

Galeria zdjęć – Garden of the Sleeping Giant
(kliknij, żeby powiększyć)

Garden of the Sleeping Giant, Fidżi (c) 2026 by Radosław Botev

Garden of the Sleeping Giant, Fidżi (c) 2026 by Radosław Botev

Garden of the Sleeping Giant, Fidżi (c) 2026 by Radosław Botev

Widok na okolicę z punktu widokowego w Garden of the Sleeping Giant, Fidżi (c) 2026 by Radosław Botev

Orchid Falls?

Strumień oznaczony jako Orchid Falls, Fidżi (c) 2026 by Radosław BotevRównież na północ od lotniska Nadi znajduje się obiekt oznaczany na mapach Google jako atrakcja turystyczna Sleeping Giant Zipline, Orchid Falls & Jungle Safari. Jadąc tu, spodziewałem się znaleźć wodospad z prawdziwego zdarzenia.

Wrzynająca się głęboko w interior wyspy asfaltowa szosa zmieniła się najpierw w kamienistą drogę, a później w jeszcze mniejszy szlak między polami trzciny cukrowej, którym ledwo przeciskał się mój samochód. Potem jeszcze tylko betonowy most, gdzie musiałem bardzo uważać, by nie ześlizgnąć się do rzeki Sabeto, i dojechałem na miejsce.

Okazało się, że żadnego większego wodospadu tu nie ma – ot, kilka progów skalnych, po których ściekał niewielki strumyczek. Może w porze deszczowej nurt jest bardziej wartki, lecz teraz, pod koniec lipca, nie było to nic specjalnego. Safari w dżungli też tu zresztą nie było. Jedyną atrakcją była możliwość zjazdu na linie nad doliną rzeki, z czego korzystała grupka turystów. Ogólnie miejsce niewarte trudów dojazdu.

Galeria zdjęć – strumień oznaczony jako Orchid Falls
(kliknij, żeby powiększyć)

Strumień oznaczony jako Orchid Falls, Fidżi (c) 2026 by Radosław Botev

Strumień oznaczony jako Orchid Falls, Fidżi (c) 2026 by Radosław Botev

Sigatoka Sand Dunes

Park Narodowy Sigatoka Sand Dunes, Fidżi (c) 2026 by Radosław BotevPółtorej godziny jazdy główną szosą z Nadi w kierunku południowym, jeszcze przed miasteczkiem Sigatoka, leży Park Narodowy Sigatoka Sand Dunes (Sigatoka Sand Dunes National Park). Jest to najstarszy park narodowy na Fidżi, założony pod koniec lat osiemdziesiątych XX wieku.

Po przyjeździe na tutejszy parking należy zgłosić się do recepcji. Skrzętnie odnotowuje się tu godzinę wejścia i wyjścia każdego turysty. Po wniesieniu opłaty 10 FJD park stoi dla nas otworem. Do wyboru jest kilka tras – ja zdecydowałem się na tę najkrótszą.

Ścieżka wiedzie początkowo przez las, by po chwili wyjść na wzgórze, skąd roztacza się widok na okolicę. Nie widać stąd jednak piaszczystych wydm, które obiecuje nazwa parku. Te bowiem na tym odcinku zdążyły już zarosnąć soczystozieloną trawą. Całość tworzy malowniczy krajobraz wzgórz. Dla mnie była to najprzyjemniejsza część szlaku – soczysta zieleń traw kontrastowała z czerwonymi kwiatami hibiskusów i spatodei, zaś od strony oceanu wiał przyjemny wiaterek.

Wydmy w Parku Narodowym Sigatoka Sand Dunes, Fidżi (c) 2026 by Radosław BotevPiaszczyste wydmy zaczęły się dopiero bliżej plaży. Najbardziej malownicze z nich znajdują się zapewne na trasie jednego z dłuższych szlaków – tutaj po prostu w pewnym momencie ścieżka otworzyła się na szeroką piaszczystą przestrzeń na pozbawionym roślinności zboczu wzgórza.

Przebrnąwszy przez hamujący każdy mój krok piasek znalazłem się wkrótce nad oceanem. W przeciwieństwie do zatoki Nadi Bay tutaj błękitna toń była wzburzona, a fale raz po raz wdzierały się na plażę. Tutaj po raz pierwszy poczułem, że naprawdę jestem w Oceanii.

Szlak prowadził kilkaset metrów wzdłuż plaży, by później skręcić z powrotem w stronę recepcji. Znowu brnąłem przez wydmy, by po pewnym czasie dotrzeć do mahoniowego lasu. Tablice informacyjne głoszą, że las ten zasadzono kilkadziesiąt lat temu, by chronić główną szosę przed zasypywaniem piaskiem z wydm.

Galeria zdjęć – Park Narodowy Sigatoka Sand Dunes
(kliknij, żeby powiększyć)

Ścieżka przez las w Parku Narodowym Sigatoka Sand Dunes, Fidżi (c) 2026 by Radosław Botev

Kwitnący hibiskus w Parku Narodowym Sigatoka Sand Dunes, Fidżi (c) 2026 by Radosław Botev

Plaża w Parku Narodowym Sigatoka Sand Dunes, Fidżi (c) 2026 by Radosław Botev

Mahoniowy las w Parku Narodowym Sigatoka Sand Dunes, Fidżi (c) 2026 by Radosław Botev

Dalsza podróż wokół globu

Ostatniego dnia wymeldowałem się z pensjonatu i pojechałem zatankować przed oddaniem samochodu. Na Fidżi sprzedawany jest tylko jeden rodzaj benzyny – 95 Unleaded.

Na lotnisku przedstawiciel firmy Ambala Rent a Car już na mnie czekał. Oddałem mu kluczyki i mogłem pójść odprawić się na lot Fiji Airways do Honolulu.

Przejdź do dalszej części relacji z podróży dookoła świata ------>>>>>>>>

Forum Viatoris – strona główna

O nas