Trasa podróży po Zjednoczonych Emiratach Arabskich
Abu Zabi
Do stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich przyleciałem w środku nocy. Po szybkiej kontroli granicznej i otrzymaniu stempelka wjazdowego pojechałem taksówką do centrum miasta, gdzie miałem zarezerwowane noclegi. Zatrzymałem się w Grand Continental Hotel, gdzie za około 200 zł za dobę otrzymałem przestronny pokój na 18 piętrze z widokiem na miasto.
Centrum Abu Zabi robi wizualnie bardzo dobre wrażenie - nowoczesne, szklane wieżowce pną się tu w górę między zadbanymi ulicami. Trzeba zdawać sobie sprawę, że niemal wszystko, co widzimy dzisiaj w emirackich miastach jest stosunkowo nowe - kraje Zatoki Perskiej dopiero w ciągu ostatnich dziesięcioleci wzbogaciły się dzięki petrodolarom na tyle, aby móc na zupełnym pustkowiu zbudować nowoczesne miasta.
Przykładem jest tu Abu Zabi, ale też i niedaleki Dubaj, gdzie pojechałem kolejnego dnia.
Wielki Meczet Szejka Zajida
Pierwszą atrakcją turystyczną, jaką zwiedzałem w Abu Zabi jest widoczny na zdjęciu obok Wielki Meczet Szejka Zajida, położony w południowej części miasta.
Podobnie jak niemal całe miasto meczet jest stosunkowo młody - został otwarty ledwie w 2007 roku. Imponuje rozmiarami, ale i przepychem.
Wstęp do meczetu jest bezpłatny, ale lepiej wcześniej zarezerwować wizytę na konkretny dzień na stronie internetowej meczetu. Pamiętajmy również, że do meczetu turyści nie wchodzą głównym wejściem - należy cofnąć się kilkaset metrów do podziemnego centrum dla zwiedzających, a następnie przejść długim, podziemnym przejściem na sam teren kompleksu.
Galeria zdjęć - Wielki Meczet Szejka Zajida
(kliknij, żeby powiększyć)
Qasr al-Hosn
Jeśli ktoś chciałby poszukać w Abu Zabi śladów dawnej architektury sprzed epoki petrodolarów, to także ją znajdzie. W samym centrum miasta znajduje się bowiem fort Qasr al-Hosn - kamienna budowla z XVIII wieku, mocno kontrastująca dzisiaj z otaczającymi ją nowoczesnymi wieżowcami.
Qasr al-Hosn to dawna siedziba emira Abu Zabi. Emir mieszkał tu jeszcze w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, gdy wszędzie wokół byłe jeszcze pustynia.
W bezpośrednim sąsiedztwie fortu działa nowoczesne muzeum House of Artisans, gdzie między innymi można uczestniczyć w pokazie tradycyjnego sposobu parzenia kawy, a nawet tego trunku skosztować. Samo muzeum skupia się na tradycyjnym emirackim rękodziele.
Galeria zdjęć - Qasr al-Hosn
(kliknij, żeby powiększyć)
Qasr al-Watan
O ile wcześniej wrażenie zrobił na mnie Wielki Meczet Szejka Zajida, o tyle musiałem przyznać, że zdecydowania przyćmiewa go prezydencki pałac Qasr al-Watan, położony na zachodnich obrzeżach Abu Zabi.
Pałac ten, ukończony w 2017 roku, nie jest właściwie siedzibą prezydenta Zjednoczonych Emiratów Arabskich - jest to jednak reprezentacyjne miejsce, w którym podejmuje on delegacje.
Pałac wizualnie robi wspaniałe wrażenie - monumentalne sale aż kipią przepychem. Prawdziwy pokaz bogactwa, ale też i megalomanii w wydaniu emirackim.
Pałac można zwiedzać bez przewodnika, jednak nie cały kompleks jest dostępny dla zwiedzających, a wszędzie aż roi się od funkcjonariuszy miejscowej służby ochrony państwa. Bilety kupuje się na miejscu lub na oficjalnej stronie pałacu.
Galeria zdjęć - Qasr al-Watan
(kliknij, żeby powiększyć)
Podróżowanie po Emiratach latem
Jedyne, co przeszkadzało mi w podróży po Półwyspie Arabskim w okresie letnim, to oczywiście pogoda. Upały sięgające 45 stopni w cieniu, a do tego wbrew pozorom duża wilgotność powietrza w nadmorskich miejscowościach, takich jak Abu Zabi, skutecznie utrudniały sprawne podróżowanie.
Przejście w takich warunkach pieszo przez miasto jest nie tyle dużym wyczynem, co jest po prostu niebezpieczne. Już po dziesięciu minutach marszu w takich warunkach byłem zlany potem, a po góra pół godzinie musiałem już wejść do jakiegoś klimatyzowanego pomieszczenia (wejście do cienia nie przynosi ulgi).
Patrząc z perspektywy całego wyjazdu - gdybym miał jeszcze kiedyś zdecydować się na podróż po tym rejonie świata w okresie letnim, najprawdopodobniej podróżowałbym wynajętym samochodem, zamiast zdawać się na taksówki czy komunikację publiczną. W petrodolarowych krajach drogi są bowiem nowe, a ruch uliczny uporządkowany i bezpieczny.